Jeśli czytasz to za darmo — tak ma być. Reszta książki kosztuje 19 dolarów, ale ten rozdział ma Ci wystarczyć, żebyś zdecydował, czy chcesz dalej.
Zacznę od zdania, które kosztowało mnie kilkanaście miesięcy pracy i więcej pieniędzy, niż chcę tu napisać:
Rynkiem nie da się kierować przewidywaniem, w którą stronę pójdzie cena.
Wiem, jak to brzmi. Cała branża wokół tradingu żyje z tego, że mówi Ci coś odwrotnego — że jest wskaźnik, układ, „strategia SMC", sygnał z grupy, bot, który wie, co bitcoin zrobi za godzinę. Ja też w to wierzyłem. Zbudowałem maszynę, żeby to udowodnić: system z ponad siedemdziesięciu serwisów, który zbierał dane z giełd non-stop i przepuścił przez siebie tysiące transakcji. Nie po to, żeby napisać książkę — po to, żeby znaleźć przewagę i zacząć zarabiać.
Znalazłem coś innego. Zmierzyłem, że tej przewagi tam nie ma. Ta książka to raport z tej podróży — plus podręcznik tego, czego naprawdę się przy okazji nauczyłem: jak czytać siły, które ruszają ceną, zamiast zgadywać kierunek.
Kiedy ktoś sprzedaje Ci sygnały albo kurs, nigdy nie widzisz jego rachunku. Ja Ci pokażę swój — bo to jest cała wartość tej książki: twierdzenia oparte na tym, co zmierzyłem, a nie na tym, co ładnie brzmi.
Prognozy kierunkowe. Trzy niezależne silniki, które miały przewidywać wzrost/spadek. Trafność zmierzona na żywo: 53–55%. Rzut monetą to 50%. Żaden nie przekroczył 55%. „FORECAST: BULLISH 78%" nie znaczy 78% szans na wzrost — znaczy, że model tak policzył, a jego trafność jest o włos od monety.
Klasyczne strategie. Roczny backtest wszystkich setupów scalpingowych: zero przewagi. Najpopularniejszy — kupuj dolną bandę, sprzedawaj górną — tracił ponad 5000 jednostek ryzyka rocznie.
Sześć niezależnych sond. Szukałem przewagi wejścia na sześć sposobów. Zero. Mikrostruktura sekundowa — ta, za którą fundusze płacą fortuny — wypadła gorzej niż rzut monetą.
Płatny wskaźnik z YouTube. Rozłożyłem na czynniki jeden ze słynnych — tego z dashboardem „+63". Odtworzyłem co do parametru. Wynik: ujemny już bez kosztów. Placebo dawało to samo. Sprzedawał wykres, nie edge.
„Norma 20-30% na listingu". Zmierzyłem 70 listingów. Cena otwarcia jest medianowo szczytem. Maksymalny wyskok w 15 minut: mediana +0,5%. Reszta to mit, na którym ktoś sprzedaje Ci alert.
To nie pesymizm. To pomiar. I to jest pierwsza rzecz, która odróżnia tę książkę od innych: pokazuję rachunek.
Skoro moje transakcje szły w losową stronę, powinienem wychodzić na zero minus koszty. A traciłem więcej. Dlaczego? Rozłożyłem straty na części i znalazłem dwóch zabójców — i żaden nie jest „złym wejściem".
Koszty. Na rachunku z prowizjami 63% całej straty to były same koszty transakcyjne. Win-rate brutto prawie 62%, netto 29% — większość transakcji szła w dobrą stronę, a zabijały je prowizje i zbyt ciasne stopy.
Wyjścia. 43% moich przegranych było wcześniej na plusie o co najmniej pół jednostki ryzyka. Miałem zysk i go oddawałem. Jedyna zmiana, która systematycznie poprawiała wynik — nie żaden wskaźnik, tylko trailing stop: przesuwanie stopa za ceną i zabieranie zysku.
Prawie nikt nie traci przez złe wejście. Ludzie tracą przez koszty i przez to, że nie umieją wyjść.
Jest jedna rzecz zmierzona jako strukturalnie prawdziwa: funding carry. Kiedy tłum jest przeładowany po jednej stronie, rynek płaci Ci za bycie po drugiej — możesz zbudować pozycję neutralną kierunkowo, która inkasuje dochód niezależnie od tego, co robi cena.
Uczciwie: to nie droga do bogactwa. Ten dochód też zdekawił — do jakichś 3–5% netto rocznie. To sleeve dochodowy w klasie obligacji, nie alfa. Ale zauważ: działa, bo Ci płacą za trzymanie, a nie dlatego, że przewidziałeś kierunek. I to jest cała filozofia tej książki w jednym zdaniu.
UCZCIWIE. Ta książka nie da Ci przewagi w przewidywaniu kierunku — takiej w darmowych danych nie ma, zmierzyłem to sześcioma metodami. Da Ci coś realnego: zrozumienie sił, dyscyplinę wyjść, świadomość kosztów. Nie uczyni z rynku bankomatu. Sprawi, że przestaniesz krwawić z powodów, których dziś nie widzisz.